Ta przeglądarka nie jest przez nas wspierana!
Aby wyświetlić stronę poprawnie, użyj jednej z następujących przeglądarek:Uwaga!Jeśli będziesz kontynuować za pomocą tej przeglądarki, Twoje zakupy mogą się nie udać :(

Mama w ogniu krytyki. Jak sobie z nią radzić – odpowiada psycholog

Wiele osób daje sobie prawo do krytykowania młodych mam. Słowa krytyki padają nie tylko z ust obcych przypadkowo spotkanych na ulicy, ale i najbliższych. Jak sobie z nimi radzić i w jaki sposób reagować? Przeczytaj!

Krytyka w macierzyństwie – jaka ona jest?

Można odnieść wrażenie, że dzieci są dobrem wspólnym – przynajmniej jeśli chodzi o dobre pomysły dotyczące ich wychowywania. Jeśli ktoś zauważa dziecko, które zachowuje się w sposób odbiegający od wyobrażeń tej osoby o dobrym wychowaniu lub jest traktowane w sposób, który różni się od pomysłu tej osoby na właściwe działania wychowawcze, bardzo często daje sobie prawo do głośnego krytykowania jego mamy (znacznie rzadziej taty). Są dwa rodzaje takiej krytyki – wyrażona wprost i bardziej zakamuflowana. Krytyka wyrażona wprost przyjmuje postać krytycznej opinii dotyczącej np. tego, że dziecko jest źle wychowane albo niewłaściwie ubrane (ach ta nieszczęsna czapeczka!), a ta, wyrażona nie wprost, ukrywa się często za dobrymi radami: „powinna pani cieplej ją ubrać!” lub „dziecku szkodzą lizaki!”.


Łatwo jest radzić sobie z krytyką podczas przyjemnego sobotniego wyjścia do parku, po zjedzeniu pysznego obiadu, kiedy z uśmiechem patrzymy, jak dziecko z zaangażowaniem zbiera kasztany. Słowa: „czemu to dziecko nie ma czapeczki, przecież już jest jesień!” mogą nas wytrącić z równowagi, ale raczej tylko na chwilę – przecież wiemy, że jest ciepło i nie mamy sobie nic do zarzucenia – wyraźnie widzimy, że ta pani dzieli się swoimi poglądami, których my zdecydowanie nie podzielamy.


Zupełnie inaczej może być w poniedziałkowy poranek, kiedy nasze dziecko na przystanku zalewa się łzami i jednocześnie domaga się miejsca na ławce, która akurat w całości jest zajęta. Wcześniej doszło do napięcia w domu, opóźnienia z powodu łez nad bucikami (dziecko chciało sandałki, a my uznaliśmy, że dziś jest nieodpowiednia pogoda, by je nosić), mamy wyrzuty sumienia z powodu podniesionego głosu i kategorycznego zakończenia tej sytuacji i stresujemy się tym, że spóźnimy się do pracy. W taki dzień komentarz: „co to za matka, która tak wychowała dziecko!” może wywołać prawdziwą awanturę pomiędzy krytykowaną mamą a autorką tych słów. To moment, w którym nie mamy już najmniejszej ochoty na przeżywanie kolejnych frustracji, nie stać nas na empatię dla innych, nasze bezpieczniki nie wytrzymują tego napięcia i… wybuchamy.


Różny jest też grunt, na który padają te słowa, inny kontekst emocjonalny towarzyszący mamie, do której skierowane są te słowa.

Dlaczego łatwo jest krytykować?

Dlaczego łatwo jest krytykować?

Osoby, które zwracają nam uwagę, i te, które – niepytane – podsuwają nam swoje rozwiązania, zazwyczaj chcą dobrze. Chcą dobrze dla naszego dziecka i chcą same poczuć się dobrze ze sobą – doradzanie innym sprawia, że czują się kompetentne i nabierają przekonania, że są pomocne. Krytykowanie jest w jakimś sensie przyjemne dla osoby wygłaszającej krytyczne uwagi. Kiedy widzi ona w świecie zewnętrznym coś, co nie zgadza się z jej wizją świata, swobodnie wygłasza na ten temat uwagi, próbując dopasować świat do swoich wyobrażeń. To wygodne, bo samemu nie trzeba nic robić, nie trzeba też brać odpowiedzialności za wygłaszane opinie.


Kłopot w tym, że zupełnie nie ma w tym wszystkim miejsca dla rodzica i jego starań, jego poglądów, jego emocji – a to sprowadza nas do przedmiotowej roli i dlatego tak mocno reagujemy. Nieoczekiwanie dla siebie spotykamy na swojej drodze kogoś, kto nas nie dostrzega, nie próbuje zrozumieć i pozwala sobie wtrącać się w nasze życie pomimo braku zaproszenia z naszej strony.

Co podlega krytyce, gdy jesteś mamą?

Czego może dotyczyć krytyka? Każdego obszaru funkcjonowania matki i dziecka. Że źle ubierasz dziecko – raz, że przegrzewasz, a raz że nie ma czapeczki. Że źle karmisz: począwszy od karmienia piersią – że to fatalnie, gdy nie karmisz lub że robisz z siebie smoczek na żądanie, kiedy karmisz. Że to fatalnie, gdy wybierasz słoiczki lub że niepotrzebnie tak dużo czasu spędzasz w kuchni i powinnaś być bardziej nowoczesna, skoro jest tyle gotowych produktów. Że krzywdzisz dziecko, wracając do pracy lub że dajesz dziecku fatalny przykład, poświęcając swoją karierę, żeby zostać z nim dłużej w domu… I tak bez końca… Każdy, dosłownie każdy obszar życia młodej mamy potencjalnie podlega ocenie – bo tam gdzie nie zajrzą obcy, pojawi się zaangażowana mama czy teściowa i w dobrej wierze dorzuci swoje trzy grosze…

Dlaczego krytyka boli?

Krytyka może nas mocno boleć z kilku powodów.

Przekraczanie granic

Najważniejszy powód jest taki, że ktoś przekracza granice naszego systemu rodzinnego niezapraszany. To taka sytuacja, jakby ktoś wszedł do naszego domu bez pukania. Oburzenie w takich momentach może być tak silne, że aż nie wiemy, co powiedzieć. To, co jeszcze bardziej komplikuje sytuację, to chęć bycia miłą i uprzejmą, bo większość z nas tak właśnie została wychowana. Dodatkowo osoba przekraczająca nasze granice często daje znać, że chce pomóc, a to już wywołuje w nas całkowite pomieszanie emocjonalne. Zostajemy ze złością wynikającą z naruszenia przestrzeni naszej rodziny oraz sygnałem z zewnątrz, że nasza emocjonalna reakcja jest nie na miejscu. To trudna do zniesienia kombinacja.


Potęgowanie niepewności

Innym powodem, dla którego przypadkowe uwagi bywają takie trudne do usłyszenia, jest fakt, że czasem dotykają bolesnego miejsca w nas – naszej niepewności, zagubienia w roli mamy. Żadna matka nie zna wszystkich odpowiedzi dotyczących tego, jak postępować z dzieckiem. Nawet jeśli mamy jasność co do tego, jak chcemy funkcjonować w naszej rodzinie, wciąż pojawiają się pytania: „czy dobrze robię?”, „czy na pewno dobrze zdecydowałam?”. Kiedy krytyka trafi w punkt, wzmaga nasz niepokój, z którym nie chcemy się konfrontować w tej właśnie chwili, a w dodatku przy obcych osobach.


Krytyka zamiast życzliwości

Jeszcze inną wagę ma krytyka ze strony najbliższych osób: partnera, rodziców czy siostry. Są to osoby, od których najbardziej chcielibyśmy dostać wsparcie w postaci akceptacji i życzliwości. Kiedy zamiast tego słyszymy krytyczne uwagi i okazuje się, że nasze działania podlegają ocenie, odczuwamy zawód i żal, a w kontakcie z rodzicami może odezwać się poczucie winy z dzieciństwa, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy.




Jak reagować na krytyczne wypowiedzi?

Krytyka zazwyczaj nas zaskakuje, trudno nam więc zareagować tak, jak byśmy najbardziej chciały. Bywa, że reagujemy z pozycji uległej, tłumacząc się, lub przeciwnie – agresywnie wykrzykujemy: „nie ma pani nic lepszego do roboty, niż wtrącać się w cudze życie?!”. Jeśli zdarzyło Ci się zareagować w jeden z tych sposobów i nie jesteś z siebie zadowolona, wykorzystaj tę sytuację, żeby zastanowić się, jak wolałabyś odpowiedzieć. Warto zawczasu przygotować gotowe zdania, których możesz użyć, kiedy następnym razem ktoś zwróci Ci uwagę. Dla każdego będą to inne słowa, dobrze poszukać własnych. Jedna osoba będzie chciała odpowiedzieć: „dziękuję za wskazówki, poradzimy sobie!” czy: „widzę, że martwi się pani o moje dziecko, ale bez obaw – jest pod dobrą opieką!”, a inna będzie wolała uciąć to krótko: „nie życzę sobie, żeby mnie pan pouczał!” lub: „to nie pani sprawa”.

Krytyka płynąca od osób z bliskiego otoczenia

Krytyka płynąca od osób z bliskiego otoczenia

Inaczej wygląda to w przypadku bliskich osób. O ile w kontakcie z przypadkową osobą w parku zazwyczaj chodzi nam o to, żeby szybko zakończyć tę interakcję, a jednocześnie zadbać o siebie w tym momencie, to z bliskimi wchodzimy w długofalowe relacje i w mniejszym lub większym stopniu chodzi nam także o to, żeby były to serdeczne relacje. Niezależnie od spontanicznej reakcji na krytykę warto wrócić do tematu, kiedy miną emocje, i porozmawiać o tym na spokojnie. Tak długo, jak mamy chęć „zrewanżować się” za niemiłe dla nas słowa, tak długo to nie jest jeszcze dobry moment na rozmowę. Dopiero kiedy przeważa chęć porozumienia, jest to odpowiednia chwila, żeby porozmawiać. W takiej rozmowie warto przekazać drugiej stronie, jak się czujemy w sytuacjach, kiedy nam doradza nieproszona lub nas krytykuje, oraz dodać, czego oczekiwalibyśmy w zamian. To wszystko, co możemy zrobić z naszej strony. To, jak zareaguje partner czy mama, zależy już od niego/od niej – Ty zrobiłaś to, co mogłaś.

Co warto wziąć pod lupę?

Co warto wziąć pod lupę?

Warto podkreślić jeszcze jedną rzecz: jeśli czyjaś uwaga pozostaje w nas na długo i świdruje nasz umysł od czasu do czasu, prawdopodobnie jest w niej coś dla nas ważnego, coś, co nas trapi. Może to dotyczyć albo tego, że bardzo trudno nam jest bronić naszych granic i takie sytuacje kończą się dla nas poczuciem porażki, albo w treści uwagi było coś, co trafiło w ważną dla nas kwestię, która budzi nasze wątpliwości. Warto się temu przyjrzeć w komfortowych dla siebie okolicznościach. Można zaprosić do rozmowy przyjaciółkę lub siostrę – kogoś, o kim wiemy, że jest dla nas życzliwy i słucha nas uważnie, ale też jest w stanie powiedzieć nam coś, co może być dla nas niewygodne, ale bardzo ważne. To dobra okazja, żeby się zatrzymać i uważnie przyjrzeć temu, co nas uwiera.


Media Highlighting

TAMARA KASPRZYK, PSYCHOLOŻKA, TRENERKA FUNDACJI FAMILYLAB